Jestem siedemdziesięcioletnią emerytką z młodym kochankiem

[ LIST DO REDAKCJI ]

Witam Państwa serdecznie,

w tym liście chciałabym poruszyć ważny, ale odnoszę wrażenie, traktowany jak tabu temat. Chodzi mi mianowicie o związki, gdzie pojawia się duża różnica wieku. I w tym właśnie problem, bo sama jestem w takim związku.

Jestem siedemdziesięcioletnią emerytką, trzy lata temu zmarł mój ukochany mąż. Jakiś czas później do mojego bloku, do sąsiedniego mieszkania wprowadził się nowy sąsiad, młody mężczyzna po studiach. Spotykaliśmy się wyprowadzając nasze psy, rozmawialiśmy, parę razy pomagał mi w drobnych naprawach i tak, nawet nie spostrzegłam się kiedy, zakochaliśmy się w sobie.

Jeszcze nie mieszkamy razem, o swojej miłości poinformowałam najpierw swoją siostrę. Była to jedna z najtrudniejszych rozmów, jakie odbyłam w swoim życiu. Siostra powiedziała, że rozumie, że cierpię po śmierci Staszka, ale choć mówi to z ciężkim sercem, mój chłopak jest zboczeńcem. Zaczęła mówić mi o gerontofilii, że to nienormalne, że gdybym miała identyczny charakter, ale była młodą dziewczyną, to nawet by na mnie nie spojrzał. Odparłam, że wiek nie ma znaczenia i on naprawdę mnie kocha, nie jestem dla niego jakimś fetyszem. Siostra z kolei odparła, że nie może być przyzwolenia na tolerowanie odchyleń od normy i jak tak dalej pójdzie, to za kilkadziesiąt lat czterdziestoletni mężczyźni będą mogli żenić się z ośmioletnimi dziewczynkami, w końcu, dodała złośliwie, wiek nie będzie miał znaczenia, a dziewczynki będą paniami domu a nie fetyszami.

Powiedziałam jej, że generalizuje i, że to nie jest otwieranie drogi zboczeniom tylko szczere uczucie. Siostra odparła, że robię głupio, ona sama ma niedawno owdowiałego znajomego w moim wieku, z którym mogłabym się spotkać. Przynajmniej nie dostaje erekcji na widok pomarszczonego ciała kobiety, która mogłaby być jego babcią. Wyszłam z jej domu trzaskając drzwiami.

Po powrocie do mieszkania odbyłam rozmowę z moim wybrankiem serca dzieląc się z nim swoimi zmartwieniami i wątpliwościami. Przytulił mnie i powiedział, że razem damy sobie radę ze wszystkim. Ja jednak wciąż boję się, że moja rodzina nie zaakceptuje tego związku, że odniosą się do niego podobnie jak moja siostra. Kocham mojego wybranka i wiem, że on kocha mnie, nie obchodzi mnie, co myślą inni, ale akurat na harmonii w rodzinie mi zależy. Jak mam ich przekonać, że mój związek jest czymś normalnym, a mój ukochany nie jest zboczeńcem? Nasza miłość nie jest niczym niemoralnym, ale obawiam się, że tak zostanie potraktowana.

Proszę o pomoc i pozdrawiam serdecznie.

 

19 komentarze

  1. Lolita Brzozowska Roman Odpowiedz

    Proszę o niczym nikogo nie przekonywać.I mieć na względzie swoje własne szczęście z odrobiną mądrości.Powodzenia.Kobieta potrafi:)

  2. Andrzej z Krotoszyna Odpowiedz

    Nooo jasne „Kobiety potrafią”. Szczyt hipokryzji, inna narracja jest kiedy 70-letni mężczyzna ma 25-letnią kochanke. Jakoklwiek będziecie to usprawiedliwiać jest to nienormalne i nienaturlane. Kradnie dzieciakowi lata które mógł poświęcić na tworzenie swojej rodziny!

  3. Anonim Odpowiedz

    Mówiąc szczerze zgadzam się z Pani siostrą. Choć jestem przekonany, że Pani i Pani znajomy są dobrymi ludźmi to taki związek jest wbrew naturze. Pozdrawiam i życzę szczęścia.

  4. Genowefa Ernst Kaskow Odpowiedz

    Kazdy Człowiek robi co chce……Nie potępiam I NIGDY NIE Osadzam!!!! Ale NIGDY bym z „SYNEM DO ŁÓŻKA NIE POSZŁA !!! MAM SWOJE ZASADY !!!

  5. Monika Weber Odpowiedz

    Dla mnie to jest chore żeby się ludziom tłumaczyć czy udowadniać dlaczego ktoś z kimś jest
    Są dorośli i chyba oboje zdrowi na umyśle i jedno drugiego nie zmusza do miłości
    Wiek to tylko liczba
    Jeżeli chcą ze sobą być to niech będą
    Nikomu chyba tym krzywdy nie robią

  6. Anna Jankowiak Odpowiedz

    Byłam 1 raz i nie mam ochoty więcej jechać. Zabiegi, które mi zastosowano mogę pobrać u siebie na miejscu i obsługa jest przyjemniejsza. Gimnastyka nie dostosowana do mojego schorzenia. Więcej zaszkodziła niż pomogła. Sanatorium, to tylko rozrywki: tańce, wycieczki itp. Miałam to szczęście, że w pokoju mieszkałam z przemiłymi paniami o podobnym wykształceniu i upodobaniach. To akurat zapewniła obsługa w sanatorium. Jeżeli ktoś lubi się bawić i ma do tego zdrowie – polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.