Eksperyment – miesiąc bez alkoholu. Co się zmieniło?

Koniec czerwca i początek lipca był dla mnie imprezowym czasem. Podczas dwóch tygodni wakacji pozwalałam sobie na więcej, niż zazwyczaj. Imprezy do późnych nocnych godzin, kolorowe drinki, a rano cóż… kac. Każdego ranka, gdy budziłam się z bólem głowy obiecałam sobie – dziś przystopuję. Z godziny na godzinę jednak ból mijał, a ja przypominałam sobie, że przecież jestem na wakacjach. Co mi tam – mówiłam sama do siebie. Trzeba się bawić. Kiedy, jak nie teraz? Nie mam jeszcze dzieci, trzeba korzystać! Po powrocie do domu uświadomiłam sobie, że w te dwa tygodnie wypiłam dużo za dużo. Dało mi to trochę do myślenia.

Lato, urlop … często podczas wakacyjnego wypoczynku towarzyszy nam alkohol. Zadałam sobie pytanie – czy to konieczne? Czy nie mogłabym obejść się bez kolorowych drinków i dobrze się bawić? Zdałam obie sprawę, że właściwie dość często piję, nawet poza okresem urlopowym. Teoretycznie nie przesadzam, lampka wina wieczorem, zimne piwo po pracy w upalny dzień, zimą jakiś grzaniec. Niby to normalne, ale jak bym się czuła, gdybym odstawiła alkohol całkowicie na jakiś czas? Postanowiłam to przetestować.

Pierwsze dni bez kropli alkoholu – jak się czułam?

Początki były dość dziwne. Szczególnie w okresie urlopu przywykłam do tego lekkiego szumu w głowie wieczorami. W ciągu dnia o tym nie myślałam, ale wieczory zaczęły mi się dziwnie dłużyć, a sen nie przychodził łatwo. Bywało, że kręciłam się w łóżku kilka godzin, zanim zasnęłam. Miałam wrażenie, że doba uległa wydłużeniu, taka jakby pustka. Zdałam sobie sprawę, że alkohol, a właściwie jego wpływ pochłaniał bardzo dużo mojego czasu.

Ku mojemu zaskoczeniu, mimo że zasypiałam później, budziłam się dużo bardziej wyspana. Zapomniałam, czym jest ból głowy, z dnia na dzień czułam coraz większy przypływ energii. Miałam chęć, by wyjść na spacer, poczytać książkę, naprawdę zaczęło mi się to podobać. Uświadomiłam sobie, że alkohol odbierał mi czas, który można spożytkować o wiele lepiej!

Grill ze znajomymi – jak go przetrwałam?

Gdy dostałam telefon od koleżanki, że organizują spotkanie, miałam wątpliwości, czy iść. Przez chwilę zastanawiałam się, czy uda mi się nie złamać danej samej sobie obietnicy. Pomyślałam jednak, że to może być ciekawe doświadczenie. Nigdy prędzej nie grillowałam tak zupełnie na trzeźwo. Poszłam. Pytań było co niemiara. Nawet piwa nie wypijesz? Chora jesteś, a może w ciąży? Nie chciałam się tłumaczyć, dziś nie – i tyle. Po chwili dali mi spokój i zaczęli bawić się w najlepsze. Wiecie, co było w tym najśmieszniejsze? Po kilku godzinach miałam chyba większy ubaw, niż oni. Słuchając wstawionych znajomych naprawdę trudno było mi zrozumieć sens ich rozmów. Pomyśleć, że dotąd siedziałam niejednokrotnie z nimi przy piwie czy drinku, a te dyskusje wydawały mi się tak pasjonujące… Co alkohol robi z głową? Zaśmiałam się do siebie i grzecznie ulotniłam się do domu. O dziwo nikt nawet nie zauważył, że poszłam do domu prędzej, niż zwykle.

Minęły dwa tygodnie…

Pobudka o szóstej. Bez budzika. Energia i chęć na pyszne, zdrowe śniadanko. Do pracy chodzę na dziewiątą, więc czasu jeszcze sporo. Mam czas by wstawić pranie, obejrzeć coś w telewizji… nic już nie musiałam robić w biegu. Pozytywna energia, jakiej dotąd nie doświadczałam. W ciągu dnia brak zmęczenia. Czyżby organizm się odtruł i zaczął działać tak, jak powinno być zawsze? Chwilami czułam się jak mała ja… z czasów, gdy miałam 7 czy 10 lat i na wszystko miałam chęć. Świetne doświadczenie.

Trzeci tydzień – co się zmieniło?

To chyba był najważniejszy czas. Zmieniło się moje myślenie. Nie wspominałam o tym prędzej, ale należę do osób, które mają dość niskie poczucie własnej wartości. Zaczęłam czuć się lepiej sama ze sobą. Zdałam sobie sprawę, że jestem wartościową kobietą. W pracy odważniej i chętniej wypowiadałam swoje zdanie, słyszałam też opinie, że promienieję. Koleżanki z pracy podpytywały, czy się zakochałam, bo bije ode mnie jakaś wyjątkowa energia. Mówiłam, że nie, ale być może coś w tym było… pokochałam siebie zupełnie trzeźwą.

Ostatni tydzień eksperymentu

Dobrnęłam do ostatniego tygodnia deklaracji złożonej sobie samej. Miesiąc zupełnie na trzeźwo zaliczony. Zadałam sobie pytanie, czy warto przerywać ten eksperyment? Czuję się o wiele lepiej, odzyskałam pewność siebie, mam zdecydowanie więcej energii, umysł i ciało podpowiada mi, że tak jest dobrze. W ostatnim dniu pokusiłam się jeszcze, by wejść na wagę. Okazało się, że bez większego wysiłku zgubiłam 4 kilogramy.

Czy kiedyś jeszcze sięgnę po lampkę grzańca, zimne piwo lub drinka? Nie wiem, być może tak. Dziś jednak nie jest mi to do niczego potrzebne. Chcę dziś słuchać swojego umysłu i ciała, a jedno i drugie podpowiada mi – tak jest dobrze.

Każdemu, kto zagląda do kieliszka, choćby okazjonalnie polecam taki miesiąc eksperymentu. Nawet jeśli brzmi to dość paradoksalnie, to szansa, by poznać siebie na nowo i odkryć w sobie nowe pokłady energii i siły, zarówno psychicznej jak i fizycznej.

Jeśli podejmiecie takie wyzwanie jak ja, dajcie znać w komentarzu.

Kasia

17 komentarze

  1. Maciek Odpowiedz

    Jeśli dla Ciebie miesiąc bez alkoholu jest wyzwaniem, to może warto udać się do jakiegoś specjalisty po diagnozę i poradę? Normalni ludzie nie piją miesiącami nie dlatego że to takie fajne osiągnięcie ale po prostu nie mają potrzeby.

  2. Michał Odpowiedz

    Podjąłem 12 lat temu. I z całym szacunkiem, ale życie na trzeźwo to życie na trzeźwo. Przedstawiasz w artykule same pozytywy. I spoko, nie-picie ma dobre strony, wiele ich ma. Z tym, ze stawianie czoła na trzeźwo przeróżnym wyzwaniom jest cholernie trudne i wymaga dużo… i skoro radziłem sobie alkoholem, to potrzebowałem przynajmniej jakichś podstaw, żeby zrozumieć, ze mam sobie radzić bez i ze to nie zawsze będzie super przyjemne czy super satysfakcjonujące. Od ludzi którzy przestają pić często odchodzą partnerzy życiowi (którzy często byli w związku głównie z powodu alkoholu, bo takie mają wzorce rodzinne).

    Po prostu rzeczywistość to rzeczywistość, to nie są same pozytywne doznania.

    Osoby którym polecasz eksperyment… ech. Próby kontrolowania picia to tez wyznacznik alkoholizmu.

    Do zobaczenia w trzeźwości.

  3. shr Odpowiedz

    Jeżeli odczuwała Pani, aż takie zmiany to znaczy , ze tego alkoholu przed eksperymentem było bardzo dużo i jest Pani alkoholiczką. Proszę tego nie odebrać źle, bo ja też nim jestem. Nie pije już przeszło rok. Życzę powodzenia w utrzymywaniu abstynencji.

    1. beka Odpowiedz

      bałah wrecz przeciwnie, bylo bardzo malo i nie ma dobrej tolerancji
      a juz bierze sie za odwyki xD jprdl

      to nie pij ktos kaze, ale uwierz mi jestes w temacie laikiem i tak juz zostanie

      poza tym jest to typowo męskie zajęcie, było i będzie, kobiece picie bywa karykaturalne xD

      zrozum. jest udowodnione naukowo, ze wraz ze spozywaniem alkoholu wyrabia sie tolerancja i procesy przysfajania alkoholu sie polepszaja

      a ty wypilas 3 drinki i rano cie glowa boli xD

      wez sie pierw naucz pic xD zapisz sie na terapie AA xD

  4. Tomek Odpowiedz

    Tylko pogratulować, ale to nie jest takie proste, alkohol bardzo wpływa na poziomy hormonów i czeka Cię jeszcze sporo huśtawek. Powodzenia 👍

  5. Marek Odpowiedz

    Sierpień miesiącem trzeźwości, nie tylko w kościele Katolickim ale i za komuny był promowany jako miesiąc trzeźwości. Co roku w sierpniu nie piję grama alkoholu. Czasem dodatkowo w innym miesiącu.

  6. TakToJest Odpowiedz

    Jestem osobą która nie lubi alkoholu i nie pije z wyboru. Nie smakuje mi, kręci się po nim w głowie i człowiek robi z siebie pośmiewisko. Gdyby nie jedna bardzo istotna kwestia żyło by mi się bez tej trucizny cudownie. Niestety nasz naród to alkoholicy przez co w tym kraju nie da się nie pić i żyć normalnie. Osoby nie pijące są traktowane jak przysłowiowy gorszy sort. Na spotkaniach rodzinnych wszyscy się oburzają i wbijają szpilę a ciągłe wysłuchiwanie „Ze mną się nie napijesz?” podnosi ciśnienie. Na weselach patrzą się na ciebie jak na osobę chorą psychicznie. W szkole, na studiach i imprezach człowiek jest wręcz ignorowany jeżeli nie pije. Taki naród, nie chlejesz to dla nas nie istniejesz.

  7. To ta co nie wypije z nami Odpowiedz

    Super sprawa. To co piszesz, przeżyłam i ja. Nie piłam dużo, okazjonalnie. Tradycją były comiesięczne spotkania z koleżankami na zakrapianą imprezę. Z każdą kolejną czułam, że mój organizm zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Aż pewnego dnia tuż przed umówioną „miesięcznicą” moje ciało zaprotestowało. Rozchorowało się, wymioty, ból głowy, ból brzucha jak przed egzaminem. Zostałam w domu. Miesiąc później to samo. Oho, coś nie tak-pomyślałam. Ale nadeszła kolacja imieninowa mamy, skusiłam się na lampkę wina. O rany! Co się działo! Dwie godziny przyklejona do porcelany, taki rozruch żołądka. W między czasie przyjaciółka popadła w nałóg – ciągle kłamstwa, lamenty w słuchawkę, rozpad rodziny, wreszcie urwany kontakt. Wtedy powiedziałam dość. Minęło dwa lata od ostatniej kropli alkoholu. Na początku na samą myśl, że miałabym wypić od razu mnie mdliło. Ale tu miałam to co ty. Lepsze samopoczucie, wzrost samoalceptacji a przy okazji (czasem niewybredne) komentarze znajomych i co gorsza również rodziny. Dziś już przywykli. Ale co się nasłuchałam mądrości podchmielonych rozmów to moje. Dziś wiem, że alkohol do niczego mi w życiu niepotrzebny. Moje ciało w porę samo zrobiło mi taki eksperyment i jestem przeszczęśliwa, że go posłuchałam. A kolorowe wakacyjne drinki? Z soków są jeszcze pyszniejsze! A o kacu nawet nie chcę myśleć. Pozdrawiam

  8. boczek Odpowiedz

    hehe coraz wiecej amatoruw pha sie do zabawy
    muj tatus mawial – nie bierz sie synku za cos czego nie umiesz robic

    a potem sa efekty – takie oto artykuly wielce madre, od osoby ktura nie umie pic

    po prostu nie umiesz pic, wielu rzeczy nie umiesz, w pilke nozna bramkazem tez nie umiesz byc, kiedy napiszesz o tym artykul

    tak sa osoby kture potrafia nakurwiac alko lol

  9. Ik Odpowiedz

    Dziwne komentarze pod tym artykułem. Tylko pogratulować. Bardzo dobrze, że o tym piszesz. Nawet niewielka ilość alkoholu wpływa na sen. Kiedy zarywamy sen w głowie pojawiają się dziwne stany.

  10. Belial Odpowiedz

    Trochę to śmieszne a zarazem smutne że istnieje tyle takich artykułów przez co się zastanawiam czy tylko ja nie piję alkoholu codziennie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.